Przewlekłe choroby i dolegliwości są trudne w leczeniu. Wynika to z wielu przyczyn. Jedną z nich jest konieczność systematycznego zmieniania opatrunków. Paradoksalnie czynność ta zaburza proces gojenia się ran i opóźnia dojście pacjenta do optymalnego stanu.

Zanim założysz bandaż…

 

W przypadku zranienia skóry zakładamy plaster tam, gdzie boli, i zapominamy o sprawie. Zadrapania, zdarcia naskórka szybko się goją i zbytnio nie utrudniają życia.

Tak łatwego życia nie mają ci, którzy borykają się z głębokimi ranami. Zaliczają się do nich m.in. cukrzycy, osoby z owrzodzeniami, sparaliżowani z odleżynami, pacjenci po przebytych operacjach, np. wstawienia stomii. W ich przypadku zmiana opatrunku prowadzi do pogorszenia stanu, czyli powrotu do punktu wyjścia. Wraz z bandażem odchodzi bowiem również nowo wytworzony naskórek.

Niekiedy przyczyną powstania ran po opatrunku jest jego zbytnia sztywność. Kompres nie dopasowuje się do ciała, tylko zbyt mocno uciska. Czasami do uszkodzenia dochodzi wskutek złej techniki nakładania i zdejmowania bandaża.

Co w takich sytuacjach robić? Jaki opatrunek na delikatną skórę przyłożyć? Można użyć lnianych opatrunków, a przed ich założeniem spryskać zmienione chorobą miejsce płynem ochronnym. Powstanie dzięki temu elastyczna powłoka, która skutecznie wyizoluje ranę od tego, co się może z niej wydzielać albo od moczu czy kału (w przypadku osób ze stomią).

Aplikacja środka jest prosta. Nie wymaga dotykania rany. Środek ochronny zapobiegnie maceracji naskórka na brzegach rany. W efekcie będzie mogła ona szybko się zabliźniać.